REKLAMA

Fakty i mity – szczepionki zawierają szkodliwe metale ciężkie

Szczepionki, w swoim składzie, oprócz antygenów zawierają m.in. konserwanty, stabilizatory, adiuwanty czy śladowe ilości  substancji stanowiących pozostałość po procesie produkcji. W dzisiejszych czasach te dodatkowe „składniki” stały się powodem zmartwień, dyskusji zatroskanych rodziców i pacjentów. Szczególnie głośno ostatnio o szkodliwym wpływie metali ciężkich  zawartych w powszechnie stosowanych szczepionkach na organizm człowieka.                                

(fot. shutterstock)

Tym razem przychodzimy do Państwa z porcją faktów, których znajomość lepiej pozwoli zrozumieć ten tak popularny temat.

REKLAMA
REKLAMA

Szybka powtórka z immunologii

Szczepionki, stanowią preparaty biologiczne, które podane do organizmu odpowiadają za wywołanie naturalnej infekcji. Następstwem tego procesu jest nabycie przez osobnika odporności – takiej samej, jaką mógłby zyskać przechodząc powodowaną przez dany patogen chorobę.[1] Tak jak już zostało wspomniane – wykorzystywane szczepionki, oprócz antygenów zawierają w swoim składzie substancje dodatkowe. Ich celem jest zwiększenie bezpieczeństwa mikrobiologicznego, zapobieganie skażeniu preparatu przez bakterie i grzyby, warunkowanie utrzymania prawidłowych właściwości wakcyn. [2]

 

MIT – ilość glinu zawarta w szczepionkach może prowadzić do uszkodzenia np. układu nerwowego

Związki glinu wchodzą w skład formulacji szczepionek przeciwko m.in. pneumokokom, meningokokom, HPV czy WZW (typ A,B). Stanowią komponent odpowiedzialny za wzmocnienie odpowiedzi immunologicznej organizmu na wprowadzony antygen. Coraz częściej słyszy się o rzekomym niebezpieczeństwie wynikającym z przyjmowania preparatów zawierających ten składnik. Warto pamiętać, że jako adiuwant, związki glinu występują w szczepionkach w niewielkiej ilości – zaledwie 0,125-0,850 mg na preparat. Jak wynika z ustaleń Agency for Toxic Substances and Disease Registry ilość ta jest bezpieczna dla organizmu – została ona ustalona w oparciu o wyniki wielu badań. Niepożądane odczyny poszczepienne występują dość rzadko, mają charakter miejscowy. Ciężkie działania niepożądane, związane z podaniem glinu modyfikują funkcjonowanie głównie układu nerwowy i mięśniowy.

Dawka aluminium zawarta w jednej szczepionce jest wielokrotnie niższa niż dopuszczalna norma (nawet w przypadku analizowania wytycznych dla niemowląt). Warto wspomnieć również o tym, że z przeprowadzonych na modelach zwierzęcych badań wynika, że sole glinu podane drogą wstrzyknięć ulegają tylko częściowemu wchłonięciu do krwioobiegu. Co więcej, proces ten zajmuje minimalnie kilka tygodni, w zależności od zastosowanego związku. [2]

Bazując na wynikach przeprowadzonych dotychczas badań, można stwierdzić, że ilości aluminium zawarte w podawanych profilaktycznie szczepionkach nie stanowią zagrożenia nawet dla najmłodszych pacjentów.

 

MIT – rtęć zawarta w szczepionkach powoduje autyzm

W tym wypadku oskarżana o działanie toksyczne jest organiczna pochodna rtęci. Tiomersal, bo o nim mowa – dodawany był do szczepionek wielodawkowych ze względu na właściwości przeciwbakteryjne i przeciwgrzybicze. [3]Stanowi skuteczny środek konserwujący. Jest substancją, która wg niektórych źródeł odpowiedzialna jest za wywoływanie autyzm u dzieci szczepionych. Warto wspomnieć, że aktualnie nie ma dostępu do wiarygodnych badań, które jednoznacznie stwierdzałyby szkodliwy wpływ tego związku rtęci, zawartego w szczepionkach na zdrowie niemowląt i dzieci. [2][4]

FDA (Food and Drug Administration) podjęła decyzję o wycofaniu w 1999 roku z USA tiomersalu ze szczepionek podawanych noworodkom, dodatkowo zdecydowała się na ograniczenie ogólnej ekspozycji na ten pierwiastek opisywanej grupy wiekowej. Działanie to, nie wpłynęło na zmniejszenie trendu zapadalności na autyzm. Podobne działania zostały przeprowadzone we Włoszech i Danii – gdzie również, przeciwnie do predykcji, obserwowano wzrost zapadalności na autyzm, pomimo wycofania z użytku wakcyn zawierających etylową pochodną rtęci.

W 2014 opublikowano wyniki badań przeprowadzonych w Australii, z których wynika, że nie ma korelacji pomiędzy zawartością tiomersalu w szczepionkach, a współczynnikiem zachorowalności na autyzm u dzieci poddawanych wakcynacjom. [5]

Z analizy wiarygodnych wyników badań naukowych, można wysnuć wnioski, że popularny obecnie trend oskarżania szczepień o powodowanie ciężkich uszczerbków na zdrowiu, w szczególności autyzmu, nie ma nic wspólnego z faktycznym stanem rzeczy. Jego popularność podsycana jest przez społeczną niewiedzę. Musimy pamiętać o tym, że szczepionki i preparaty krwiopochodne, podlegają dodatkowej (w stosunku do leków), niezależnej od podmiotu wytwarzającego, szczegółowej kontroli, przeprowadzanej przez uprawnione laboratoria państwowe. Bazując na powyższych informacjach starajmy się uspakajać Pacjentów zgłaszających obiekcje w stosunku do tej metody immunizacji.

 

Bibliografia:

REKLAMA

Agata Zięba

Po pierwsze studentka Uniwersytetu Medycznego w Lublinie – prawie farmaceutka, podróżnik, kawosz, meloman. Uwielbia przeglądać dostępne źródła w celu wyłuskania interesujących faktów . Efektami prac będzie dzieliła się w publikowanych artykułach, które najlepiej (jak wszystko) czytać z filiżanką kawy.

REKLAMA

Jak oceniasz artykuł?

Twoja ocena: Jeszcze nie oceniłeś/aś artykułu

Udostępnij tekst w mediach społecznościowych

0 komentarzy - napisz pierwszy Komentujesz jako gość [ lub zarejestruj]